Szwedzkie Marzeniaby Anna Jednacz


  Kraj, który zdobył rozgłos, dzięki Absolutowi
i Abbie ma do zaproponowania nowe brzmienie muzyczne, które może podbić świat.
Biały Mercedes mini bus właśnie skręcił w zakurzoną leśną drogę w pobliżu kampusu
Uniwersytetu Sztokholmskiego. W samochodzie są członkowie grupy Citizen Bird,
którzy zgodzili się wystąpić na studenckim festiwalu tej nocy.

  Członkowie grupy zdaja się nie przejmować,że nie mogą znaleźć miejsca swojego występu.
Jeden z muzyków z postrzępionymi włosami ubrany w jeansy prosi kierowcę o przystanek.
Wysiada i udaje się w ustronne miejsce. Inny podkręca maksymalnie głośność magnetofonu,
żeby posłuchać swojej ulubionej grupy Svenson, w której gra perkusista
Citizen Bird-Anders Gustafsson. W ciągu następnych 20 min trwają poszukiwania
miejsca koncertu.

  Citizen Bird, jak każdy podobny mu zespół w Szwecji przeżywa
teraz swój moment. Kto chciałby narzekać, że cały świat jest otwarty na jego muzykę?
Simon Okklson, frontman Citizen Bird nie ma co do tego watpliwości. Wysoki mężczyzna,
o miłym tonie głosu, którego sceniczna osobowość ma w sobie coś z Iggiego Popa i
Jimmiego Morrisona, cały czas przeżywa podróż po Nowym Yorku, która miała miejsce
wcześniej w tym roku.

  Mieli odwiedzić tylko kilka miejsc, ale zainteresowanie
amerykańskiej publiczności nastrojowym punkiem i popową psychodelią, zaostrzyło ich
apetyt naturnee po całych Stanach. (Listopad, 2002 z Soundtrack of Our Lives).
"To było by fantastyczne, wspaniałe"- wzdycha wokalista. "Jednym z moich marzeń jest
zobaczyć całe USA"
. To marzenie dzieli z nim wiele szwedzkich zespołów, dla których może
się ono wkrótce okazać realne. Drugi album Citizen Bird "Citizen Bird" był wydany przez
wytwórnię Stinky Records w tym roku w USA, ale pomimo świetnego ukazania jak przestrzenny
potrafi być rock, to nie jest największe osiągnięcie zespołu. Druga płyta The Hives wydana przez
Epitaph/Burning Heart, "Veni Vidi Vicious" doczekała sie reedycji przez
nową wytwórnię rocka garażowego, Warner Bros. Epitaph.
  Zespół SAHARA HOTNIGHTS złożony z czterech dwudziestoletnich kobiet wyda swój
album amerykański we wrzesniu ( Jennie Bomb).

  Zespół Soundtrack of Our Lives, który wydał juz cztery albumy w wytwórni Urban z
Illinois, swój kolejny album wydaje w dużej wytwórni. Zespoły te dołączają do grona
w skład, którego wchodzi już Noise Conspiracy, Millencolin, The Nomads, The Backyard
Babies i The Hellicopters
. Zjawisko to można nazwać inwazją rocka garażowego.

The Hives, którzy mieli w tym roku dwie trasy koncertowe po USA nie chcą być
postrzegani jako najnowszy trend z kraju Absoluta, Abby i Ikei. W garderobie,
gdzie zespół oczekuje na występ w Late Night O'Brien Show, gitarzysta Nicholaus
Arson
stwierdza: "Ludzie próbują nas zaszufladkować do tylu scen i ruchów muzycznych,
że juz dziś tym nie się przejmujemy. Nie uważamy się za przedstawicieli szwedzkiego rocka.
Jesteśmy tacy jacy jesteśmy."
Per Stalberg, 28 letni frontman zespołu
The Days of Our Lives wyraża podobną opinię:
"Czasami ludzie pytają nas, czy zostaliśmy zainspirowani zespołem The Hives, a oni
są przecież conajmniej 5 lat młodsi od nas. Są dobrym zespołem. Dzięki nim łatwiej
się nam przebić, ale my tworzymy zupełnie inna muzykę."
Na festiwalu, który miał miejsce
w czerwcu tego roku można było zaobserwować jak wielką różnorodność prezentują szwedzkie
zespoły.

  Warto wspomnieć tutaj o działalności organizacji Export Music Sweden, która 3 lata
temu zorganizowała festiwal mający na celu zwiększenie świadomości Szwedów o
talentach rockowych mieszkających w ich kraju. Organizuje ona również trasy koncertowe
tym zespołom do miast takich jak Londyn, Nowy Jork, czy Paryż. Christer Lundblod -
dyrektor organizacji - stwierdza, że Szwecja to trzeci światowy eksporter muzyki,
porównywalny tylko z Anglią i USA.
  Rynki te są bardzo ważne dla Szwecji, dlatego iż
jeżeli jakiś zespół zostanie rozpoznany w USA, jego sława zapewne rozprzestrzeni się
na cały świat. Przykładem tego zjawiska jest fenomen zespołu The Hives, który w Szwecji
był prawie całkowicie nie znany, a w Anglii zyskał wielu fanów. Rynek amerykański ze
względu na swoją przestrzenność jest bardzo trudny do podbicia. Nielicznym udało się:
Abba, Ace of Bace, Roxette, The Cardigans, czy Eagle Eyed Cherry. A teraz obserwujemy
narodziny gwiazdy - zespołu The Hives.

Wokalistka zespołu Sahara Hotnights jest prywatnie związana z frontmanem the Hives-Pelle
Almqvistem, dlatego podróżuje po kraju z grupą. Gitarzystka Jennie Asplund, basistka
Johanna Asplund i perkusistka Josephina Forsmants rozmawiają o małomiasteczkowym
rodowodzie zespołu. Pomaga to zrozumieć, dlaczego kraj, w którym mieszka 10 mln ludzi
staje się tak dominujacą siłą w świecie muzycznym. Powody wymieniane to izolacja od
wielkich miast i ciekawość świata.

  "Na początku grałyśmy covery Lionela Richie, Micheala Jacksona, itp." - wyjaśnia Jennie,
która jednocześnie zauważa, że zaczęły grać razem, gdy miały 14 lat. "Grałyśmy wszystko,
co wpadło nam w ucho. A nie słyszałyśmy wiele. Nie miałyśmy, gdzie kupować płyt. W 1994
odkryłyśmy Nirvanę i to był punkt zwrotny w naszym życiu. Zespół ten podobał nam się o
wiele bardziej niż Lionel Richie."
To dowód na to, że miasteczka oddalone od stolicy z
utrudnionym dostępem do kultury masowej dają początek większości alternatywnych szwedzkich
zespołów. Południowo-zachodnie miasto portowe Gothenburg i jego przedmieścia położone
kilkaset kilometrów od Sztokholmu to miasto rodzinne zespołów Soundtrack of Our Lives,
Citizen Bird, Division of Laura Lee
i tuzinów innych. Północne miasto Umea położone w pobliżu
Koła Arktycznego jest miejscem powstania zespołów Komeda, Perishes i Isolation Years.
"Prawie wszystkie zespoły, które osiągnęły sukces są spoza Sztokholmu" - podkreśla Per Halin,
szef niezależnej szwedzkiej wytwórni MNW oraz North of No South Records.
Izolacja może być silnym katalizatorem twórczym dla szwedzkiej produktywności muzycznej,
ale miejscowi muzycy są objęci mocnym ramieniem globalizmu.
Oprócz poszukiwania publiczności w USA i UK, artyści szwedzcy coraz częściej współpracują
z amerykańskimi i brytyjskimi kolegami, np. Max Martin, który pisze piosenki
dla Britney Spears, NSYNC.


  Jeśli chodzi o mniej komercyjne działania, nie można nie wspomnieć postaci piosenkarza/
tekściarza Nicolai Dungera, który przygotowuję się na podbój świata po wydaniu 5 albumów w Szwecji.
Przystojny gitarzysta i pianista, którego głos pozbawiony ograniczeń umieszcza go między największymi
osiągnięciami Vana Morrisona. Zawiera w swojej muzyce elementy country i jazzu. Swój ostatni album
nagrał na południu Stanów z Willem Oldhamem i przyjaciółmi. "Tranquil Isolation" wyjdzie tej jesieni
nakładem Chicago Overcoat Recording.

  Mniej komercyjna sztokholmskie wytwórnie Labrador i Summersound wydaja albumy zespołów,
które nie ukrywaja swojej fascynacji zachodnimi zespołami takimi jak The Smiths i Beach Boys.
Co ciekawe największą popularnością zespoły te cieszą się w Hiszpani, Japonii i USA.

  Konkluzją fenomenu inwazji szwedzkiego rocka są słowa Nicholasa Arsona z The Hives:
"Nigdy nie chcieliśmy wykreować się. Graliśmy wszędzie. Wszędzie, gdzie nas chciano. Nie
chodzi o to, że szukaliśmy rozgłosu w USA, czy Wielkiej Brytanii. Nic nas nie obchodzą te
kraje. My chcemy grać."


  Może to jakaś recepta dla naszych domorosłych polskich idoli.
Myślcie o muzyce, a nie o sławie i sukcesie, a może wtedy niespodziewanie, któregoś dnia
spotka was podobny los jak zespół The Hives.


Anna Jednacz >>email