Taniec w ciemnościachby Anna Jednacz

Zespół Ladytron wykonuje rock jakiego jeszcze nie grano w latach dziewiędziesiątych, zainspirowany działalnością takich zespołów jak Kraftwerk, Depeche Mode, Roxy Music i Velvet Underground. Europejska prasa okrzyknęła zespół "Odrodzenie lat 80", e tykietka ta jest przez zespół znienawidzona, pomimo,że elementy muzyki lat 80, które odnajdujemy w Ladytron są najlepszego gatunku. Ich brzmienie jest tak modne w stylu retro i niesamowicie zabawne, że dopiero przy drugim lub trzecim słuchaniu, zdajemy sobie sprawę jak utalentowanymi twórcami są muzycy z tego zespołu. Piosenka "Play Girl" jest wręcz zarazliwie wpadająca w ucho. Audio Galaxy poprosiło Daniela Hunta muzyka z zespołuo wywiad dotyczący zakamarków muzyki pop, niebezpieczeństw otarcia się o kicz i przyjemności związanych z "Logan's Run".

Audiogalaxy: Wasz pierwszy singiel był wyprodukowany za jedyne 50 funtów i grany przez British National Radio, następnie okrzyknięty singlem tygodnia przez NME. Czy zaskoczył was ten fakt, czy tego oczekiwaliście?

Daniel Hunt: Hm, wiedziałem, że piosenka była bardzo szybka, ale nie zdawałem sobie sprawy jaki wpływ bedzie miała na słuchaczy. Mieliśmy taki mały budżet do wykorzystania, że marzyliśmy tylko o tym, żeby była zauważona. Istniało ryzyko, że tylko przemknie się przez radio. Kiedy dowiedzielismy się, że będzie singlem tygodnia, to było dziwne uczucie. Ale dobre. Mielismy też drugi.

AG: Za jaką piosenkę?

DH: W Angli na rynek wchodzi EP-ka z "Another Breakfast with You", przewodni kawałek, który też uzyskał miano singla tygodnia.

AG: Cytowano waszą wypowiedź w prasie. Mówiliście,że "moze nadeszła chwila na odnowienie tego, co jest prawdziwe w muzce zwłaszcza w Anglii". Jak sądzisz, jaka jest ogólna koncepcja "prawdziwej" muzyki i jak powinna być tworzona?

DH: Jest taka książka "Oficjalna historia Rocka": 100 najwazniejszych albumów wszechczasów i myślę, że niektóre z wpływów tamtej muzyki są naprawdę za bardzo wykorzystane w muzyce naszych czasów. Nawet jeśli utwory są świetne. Nie rozumiem potrzeby odtworzenia ich na nowo. Jest również wiele kawałków, które są kompletnym tabu, których nie wolno ci lubić - mniej więcej pochodzą one z lat 78-89. Ale są one ważnym źródłem inspiracji, jest jeszcze pewna szkoła dziennikarstwa, która, jakby bała się tamtej muzyki. I jeśli twoja muzyka jest zainspirowana tamtym okresem, oni myślą, że to pewien rodzaj żartu, że tak naprawde nie miałeś tego na mysli,że tak naprawdę tego nie lubisz. Myślę, że to jest własnie to, co starałem się wyjaśnić.

AG: Czytałem ostatnio esej napisany przez modnego pisarza, który dyskutował pojęcie nostalgii i związaną z nią 10 letnią strefę czasu. Wygląda na to,że ludzie moga tęsknić tylko za tym, co miało miejsce co najmniej 10 lat temu albo nawet dwadzieścia, ale jest pewna niechęć do najbliższej przeszłości.

DH: Tak, poniewaz wiele utworów z 90 lat było oceniane naprawdę źle. Tak myślę: zawsze jest pełna dekada pomiędzy. Wpływy lat 60 tych były kompletnym tabu do 1990 i teraz.

AG: Nie znam się na mechaniźmie programowania . Kto gra na czym? Jak Ladytron zajmuje się nagrywaniem?

DH: Mamy własne studio i nagrywamy w ProTools. Próbujemy ograniczając programowanie do minimum i większość partii syntezatorowych jest grana na żywo. Wszyscy gramy na klawiszach - Helena [Marnie] jest w tym gatunku wykształcona. Mira [Aroyo] gra również na gitarze. Reuben [Wu]gra na wiolanczeli : na tej prawdziwej skrzeczącej, strasznej wiolanczeli..[Smiech] Nagrywamy w 90% sami, a potem kończymy to w studio. W ten sposób tak tanio nagralismy pierwszy singiel.

AG: Kto pisze piosenki?

DH: Ja piszę większość piosenek, ale każdy ma jakiś własny wkład. Założyłem zespół z Reubenem, i miałem dużo materiału, jak na początek, dlatego ten album jest taki długi, w jakiś tam sposób. Było tam już duzo muzyki, dlatego teraz mamy juz pomysły na nowy album.

AG: Mozesz coś mi powiedzieć o brzmieniu albumu długogrającego vs EP?

DH: To podobna szkoła gry, ale są tam widoczne wpływy, które mogły być nie zauważone na EP... Szkielet stanowi muzyka elektroniczna, ale do tego jest cała masa instrumentów. Dużo brudnej muzyki. Połowa jest prawdziwie kliniczna.

AG: Przez słowo "brudna" rozumiez brzmienie organiczne?

DH: Organiczne i mocniejsze, bardziej surowe.

AG: Wydaje mi się, że jedną z wielu rozterek nękajacych dzisiejszych muzyków jest rozdarcie między poczuciem muzyki organicznej starej, a ekscytujacym uczuciem muzyki nowej, syntetycznej muzyki.. Z drugiej strony jest obawa przed utraceniem człowieczego pierwiastka, a jednoczesnie ludzie są zamknięci w świecie nowych technologii i w mozliwościach jakie one stwarzają. W jakim miejscu umieścił byś Ladytron?

DH: Mieliśmy wywiad w Hiszpanii i dziennikarz nazwał nas elektronicznym zespołem ze skórą. Więc pojęcie "Prawdziwej Muzyki" wiąże się z "Oficjalną historią rocka", może właśnie dlatego muzyka elektroniczna jest tak szykanowana przez tą szkołę dziennikarstwa, ponieważ dziennikarze boją się tego. Obawiaja się straty ludzkiego pierwiastka. Ale te elementy zawsze będa współgrać, dlatego nie rozumiem ich podejścia do sprawy. Lubię zróżnicowaną muzykę, nie tylko elektroniczną, dlatego rozumiem podniecenie muzyką w czystym tego słowa znaczeniu. Co jest śmieszne to to podejście elektronicznych zespołów do muzyki rockowej jako przeżytku. Gitara jest nadal moim podstawowym instrumentem: jest dużo gitary na ostatnim albumie.

AG: No tak, zespół folkowy mógłby łatwo przerobić "Play girl" w wersji gitarowej.

DH: No właśnie. Właściwie jest taka wersja wykonana przez zespół Snap Ant, który należy do tej samej kategorii muzycznej tutaj w Anglii, to wersja zremiksowana, jest na nowym EP, i jets całkiem gitarowa, niskie beaty. Myślę, ze jest bardzo dobra.

AG: Myślę, że najbardziej na EP podobały mi się utwory, które sprawiały wrażenie, że powstały do wcześniej przygotowanych "piosenek".

DH: Tak, to w 90% to, co robimy. Piosenka jest pierwsza. Wytyczyliśmy sobie za zadanie być grupą POP, nie chcemy robic płyt dla kolekcjonerów płyt. Możesz robić muzykę POP z niczego. Dopóki jest ukierunkowana, regularna, ma dobrą melodię, możesz złapać na nią przeciętnego słuchacza... Nie waznwe jakich instrumentów się używa. Chodzi o ładną muzyczkę: np. Travis, myślę, że są nudni, ale mają fajne melodie. Ale jeśli użyjesz różnych instrumentów, włożysz w to wyobraźnię, jesteś widziany jako nieautentyczny. Co wydaje się dziwne, ale tak właśnie jest.

AG: Tak jak cytat o Ladytron z NME: "obrzydliwy kicz" próba powiedzenia "to nie jest żart"?

DH: To było w prawdziwej notce prasowej, którą zrobiliśmy do pierwszego singla. W ten sposób chcieliśmy się zdystansować.

AG: Dwóch członków Ladytron jest projektantami, a pozostali to modelka i Genticit? - dwa zawody, które mają do czynienia z różnymi typami projektów. W artykula dla NME powiedziałeś: "Najwazniejszy jest dobry projekt". Jakie są najważniejsze zasady projektu dla Ladytron?

DH: Myślę, że w ciągu ostatnich kilku lat dobry projekt wrócił do mody. Nigdy nie nosiłem żadnych nowych ubrań, wszystkie moje ubrania pochodziły z secondhandów, nie wiem może się starzeję i nie chciałbym, żeby śmiano się za mną na ulicy, ale znajduję na wyprzedażach ubranmia, które mi się podobają, co nie zdarzało się 5 lat temu. To samo dotyczy mebli i projektów graficznych. Jest wiele rzeczy, które ludzie postrzegają jako retro-futurystyczne, ale to po prostu dobre projekty. Olivetti, plastik i późne lata 60 i 70, to bardzo popularne rzeczy. W latach 80, wizualnie mało rzeczy mi się podoba. W tym momencie muszę podkreślić, że nie jesteśmy zespołem, który nawiązuje do muzyki lat 80tych.

AG: Wydaje mi się, że żyjemy w czasach kiedy projekt stał się bardzo ważny, ponieważ szczególnie w USA pośród klasy średniej i wyższych klas, jest tyle pieniędzy do wydania. Dużo ludzi ma za dużo pieniędy. Więc pytanie, co chcę kupić sprowadza się wyłacznie do danego kroju, projektu.

DH: Maca, Książkę!

AG: Częśc mnie mówi, to jest fajne, ponieważ lubię ładne rzeczy, ale inna część mnie myśli, że jeśli tyle pieniędzy wydaje się na projekt wykałaczki, te pieniądze mogłyby być wydane w lepszy sposób.

DH: Tak, jest w tym coś obscenicznego. Ale podoba mi się, że tak się dzieje. Bardzo lubię "The Andromeda Strain" [ Powieść Michaela Crichtona, która była zekranizowana w 1971] to miało wpływ na tytuł naszego albumu, i te kostiumy, itp.

cdn...


Anna Jednacz >>email